Welcome, Guest
Username: Password: Remember me
Bienvenue dans le forum Kunena!

TOPIC: Victor Vran gra do pobrania pelna wersja

Victor Vran gra do pobrania pelna wersja 1 year 4 days ago #335























To chyba jedyna rzecz, która łączy wszystkie elementy scenariusza. Chyba dwa razy w tym dziele słychać właśnie to radio, ponieważ, zbiegiem okoliczności, każdy go słucha. Skorumpowani Żamojdy to jeden z gorszych polskich filmów. Skąd ta sroga ocena? Wydawałoby się, że dwóch aktorów spoza granic naszego kraju: Gruner i Ryan dodadzą klimatu temu klasykowi. I to była jedna z pomyłek. Zresztą odważę się nawet stwierdzić, że ten film to jedna, wielka pomyłka. Zaczynamy od scenariusza. Żamojda spróbował zrobić polskie Pulp Fiction. Zainspirowany chyba tym filmem postanowił połączyć wszystkie sceny w filmie w spójną całość. Muszę z przykrością przyznać: nie udało się! Teoretycznie coś tam się dzieje, jakaś historia jest, ale rządzi tutaj nieład. Nawet usnułem teorię, że reżyser prowadzi swoistą grę z widzem. Typowy odbiorca tego filmu musi się [empty] domyślać, co scena zmieni w filmie [empty] bądź nie zmieni. Bo po co normalnie skonstruować scenariusz, lepiej niech widz się głowi i w połowie filmu dojdzie do wniosku, że nic nie ma sensu. A jakże! No i dialogi. Mocne i męskie miały wypaść. Chyba lepszą konwersację prowadzą niemowlaki. Tutaj każdy gadał, co chciał i jak chciał. Zresztą było to spowodowane w pewnym stopniu fenomenalną grą prawie wszystkich aktorów, np. Max Ryan w pewnych momentach zdawało mi się, że chciał coś powiedzieć, ale nie mógł. Może trema przed polską widownią. No i na czym według mnie poległ Żamojda, to obsada. Po prostu sztucznością raziło niemiłosiernie. Zacznę od kultowego Siergieja, w którego wcielił się Max Ryan. Kolega grał mocnego gangstera, który za wszelką cenę chce przewieść z Polski tą nieszczęsną kokainę. [empty] Tyle mogę chyba o nim powiedzieć. Podłoże psychologiczne postaci jest chyba jednym z najgorszych w historii kina. Ale to nie tylko wina scenarzysty czy reżysera. To sam Ryan zawinił. Miałem wrażenie, że więcej uczuć na ekranie wyrazi manekin z wystawy niż on. Do tego te tępe dialogi. Max oby tak dalej. No i druga gwiazdka z importu - Olivier Gruner. Tutaj też miernie, minimalnie lepiej od Ryana, ale i tak tragicznie. Trudno określić, co on tam robił w tym filmie. Reżyser powierzył mu ważną misję: rozwalać każdego, kto stanie mu na drodze. Muszę go zapewnić, że zadanie spełnił, bo tylko na to go było stać. Teraz czas na Polską część, w której wielkim szokiem była dla mnie rola Englerta. No, ale zacznę od głównej bohaterki - Patrycji (Olga Bołądź). Sztuczna i nieprzekonująca. W sumie motyw zemsty niczym z filmu z Seagalem, ale troszeczkę inaczej to wyglądało. Chce zemścić się za śmierć swojego brata. Oczywiście za jego wąchanie kwiatów od spodu jest odpowiedzialny nie kto inny, jak kolega Ryana i Grunera po fachu - Pasza. No i oczywiście wpada w ręceRyana, a uratować może ją tylko karykatura policjanta o imieniu Maksymilian (kolejny Max!). Moim zdaniem jej kariera się już skończyła i co najwyżej może ją rozwijać w takich serialach jak M jak miłość czy Na Wspólnej. Teraz czas na osąd Cygara (Jerzy Trela). Wydaje się, że dobry polski aktor, a tu taki kleks. No przepraszam bardzo, niby szef mafii, a przypomina jakiegoś kieszonkowca. Oczywiście wszystko dlatego, że zagrał słabo oraz dobrali mu świetne dialogi, w których to może popisać się wulgaryzmami. Może trochę się speszył przy naszych gwiazdach z zagranicy. No i ostatnia postać: Burzyński-Englert. W scenie, w której idzie do tego Apostoła czy jak mu tam i grozi bronią, udowodnił jak wybornie wyszła jego rola. W Tele Tygodniu sam aktor powiedział, że jego rola kryje w sobie pewien dramat. To chyba sam Englert przeżył dramat, grając w tym filmie. O reszcie nie wspominam, bo [empty] szkoda mi czasu. Najlepiej w filmie zagrał rolnik. Pojawił się może przez 15 sekund, a już przewyższył swoją grą aktorską wszystkich. Przednią zabawę miał chyba operator kamery. Bawił się nią jak małe dziecko swoją ulubioną zabaweczką. Chyba zapomniał, że to film się kręci. A montażysta skleja sceny, [empty] jak mu Żamojda zagra. Może powinien sam coś zrobić z tym. Myślę, że mógłby sam sklepać coś lepszego niż kultowy reżyser. Muzyka też taka sobie. Bardziej [empty] mi się śmiać chciało przy niej niż płakać. Może to drugie też, ale wtedy, gdy świetnie ją dopasowali do jakiejś scenki. Chyba [empty] mistrzostwem była wymiana towarów pomiędzy Siergiejem a naszym policjantem. Dialogi, gra aktorska przyprawiała o bóle głowy. No i to tylko zostało po tym filmie. Oczywiście pośmiałem się trochę z tego badziewia swoją drogą, ale było wiele scen, które były tak żałosne, że pozostawiłem je w milczeniu. Podsumowując, Skorumpowani Żamojdy to film dla nikogo. Nie wiadomo, co to jest. Ja to określę tak: głupi i pozbawiony sensu zlepek scen wzbogacony [empty] o mierną grę aktorską. I chyba nawet hasło mówi o wielkości tego dzieła. Niby tyczy się to naszej głównej bohaterki, ale do widza, który to właśnie ogląda, też. Po godzinie filmu może w naszych głowach pojawi się to hasło: Widziałem chyba za dużo głupoty, muszę uciekać z kina.
The administrator has disabled public write access.